Archiwa kategorii: Uncategorized

#recenzja | „Śmieci. Najbardziej uciążliwy problem na świecie” Gerda Raidt

To tylko jeden soczek dla dziecka. 200 ml napoju, którego opakowanie będzie rozkładać się wiele lat. To tylko jedna bułka, ale zapakowana w foliówkę, która tuż za kasą trafi do śmieci. Idą święta, dziecko musi dostać prezenty. Tonę prezentów. Każdy w firmowym pudełku, uwinięty kolorowym papierem i taśmą. Z pomponami, wstążkami i innymi ozdobami, które przepełnią wszystkie śmietniki na osiedlu. A skoro już jesteśmy przy temacie świąt, to przecież nie może zabraknąć na stole jedzenia. Kilkanaście kilogramów produktów na dwuosobową rodzinę? Przecież taka jest tradycja! Dwanaście potraw, pełne brzuchy, ryby, ciasta… A większość produktów z marketu, pakowana w plastikowe tacki i siatki.

A hałdy śmieci rosną.

Tematem „jak żyć eko” interesuję się już jakiś czas. Chociaż to może za dużo powiedziane. Po prostu wiem, że temat śmieci istnieje i szukam sposobów by w wygodny dla siebie sposób zmniejszyć ilość produkowanych śmieci. Myślałam, że książka „”Śmieci. Najbardziej uciążliwy problem na świecie” Gerdy Raidt nie zrobi na mnie żadnego wrażenia. Myliłam się.

To książka, która powinna stać na półce KAŻDEGO dziecka, KAŻDEGO rodzica, KAŻDEGO dziadka i KAŻDEJ osoby, która bezmyślnie przyczynia się do globalnej katastrofy. Łatwo jest myśleć, że rezygnując w sklepie z foliówek uratujemy albatrosa na drugim końcu świata. Tymczasem zawijamy prezenty dla dzieci w niekończące się połacie kolorowego papieru, zasypujemy się stertą książek, których prawdopodobnie nigdy już nie weźmiemy do ręki, kupujemy niepotrzebne przedmioty, które tylko chwytają kurz i pięknie wyglądają na zdjęciach. Często wydajemy małe fortuny z powodu kaprysu, mody, chwilowego zauroczenia. A później płaczemy, że do wypłaty zostaje nam na koncie 10 zł a śmieci musimy wyrzucać do śmietnika przed blokiem praktycznie codziennie.

Wiecie, gdzie giną oszczędności? Zajrzyjcie pod zlew, do kubła na śmieci. Każdy papierek, folia, przeterminowany jogurt i nadgnite jabłko to właśnie te pieniądze, których Ci brakuje. I będzie Ci ich brakowało co miesiąc. A później zabraknie Ci powietrza, bo ilość śmieci na Ziemi sprawi, że nasza planeta tego nie wytrzyma.

Co zatem zrobić? Wróćmy do wspomnianej książki. Przede wszystkim czytajmy ją dzieciom. Niemowlakom i tym starszym, niech mają świadomość, niech uczą się od najmłodszych lat że każdy, ale to KAŻDY śmieć jest krokiem ku zagładzie. W tym samym czasie musimy dawać im przykład: odmawiamy dzieciom wody z sokiem w plastikowym opakowaniu zasłaniając się byciem eko, ale na spotkanie z przyjaciółmi kupujemy kilka dwulitrowych butelek coca-coli? Nie tędy droga.

Jeszcze kilka postów temu pisałam, że każdy mały eko-krok to jednak krok w stronę lepszego życia. Teraz się z tego wycofuję. Dobrze, że robimy te małe kroki, ale to już nie wystarczy. Tempo życia i kreowany w mediach (w tym w social mediach) idealny świat sprawia, że nie chce nam się zabrać na zakupy swojego worka, że musimy mieć regały pełne nieczytanych książek, że musimy kupować do zdjęć przeróżne przedmioty. Chcemy nadążyć za innymi, mieć, chwalić się, pokazywać…

Dlatego ja mówię stop. Książka „Śmieci. Najbardziej uciążliwy problem na świecie” Gerdy Raidt otwarła mi szerzej oczy.

wiek:          6+
format:    170 x 225 mm
objętość:   94 strony
oprawa:     twarda
wydawnictwo Babaryba

#recenzja | „Chciwość” Marc Elsberg

Jan wracał do domu po dyżurze. Był świadkiem wypadku samochodowego. Limuzyna wypadła z drogi, przekoziołkowała i zatrzymała się drzewie. W środku, oprócz kierowcy znajdowali się dwaj mężczyźni. Tylko jeden z nich żył. Mamrotał jakieś niezrozumiałe słowa. A później sprawy potoczyły się bardzo szybko: na miejscu zjawili się tajemniczy mężczyźni, którzy zadbali, by ofiary wypadku zostały pochłonięte przez płomienie. Byli zawodowcami. Ale nie wszystko poszło zgodnie z ich planem. Jan był świadkiem. A jego wola przetrwania i rozwikłania zagadki sprawiła im wiele kłopotu.

Marc Elsberg zasłynął dzięki wydanej w 2012 roku powieści postapokaliptycznej „Blackout”. Jego najnowsza powieść „Chciwość” jest czwartą, sygnowaną jego nazwiskiem. Sięgając po którąkolwiek z jego książek, czytelnik może być pewien jednej rzeczy: autor wykonał ogromny kawał pracy, spędził wiele godzin na dokładnym reaserchu, by sprezentować czytelnikom dzieła wybitne, pełne szczegółów, nagłych zwrotów akcji, tajemnic. Powieści Elsberga chwytają za serce, ponieważ porusza on tematy, które są aktualne, opowiada historie, które mogą się wydarzyć.

Nie każdemu jednak przypadają do gustu, a to właśnie z powodu nadmiaru szczegółowych opisów. Dla mnie wiele tematów poruszanych w najnowszej powieści Elsberga pozostanie niezrozumiałych, ale nie traktuję książki jako podręcznika do ekonomii, ale jako fantastyczną powieść sensacyjną, która porwała mnie już od pierwszych stron. Wiedza autora i lekkość, z jaką wplata ją w opisywaną historię robi wrażenie.

Każdy kto szuka dobrego thrillera sensacyjnego nie może przejść obojętnie wobec tej książki.

#recenzja | „Wilczerka” – Katherine Rundell

Mieszkańcy Sankt Petersburga wierzą, że wilk w domu przynosi szczęście i pieniądze. Wydają więc znaczne sumy, by zakupić od handlarzy wilczego szczeniaka. Ale czy można oswoić wilka? Zamienić go w grzeczne, tkwiące nieruchomo zwierze, czekające na skinienie swojego pana by zamerdać ogonem i podać kapcie?

Wilki, jak dzieci, nie przychodzą na ten świat, by wieść spokojne życie, każdy z nich nieodmiennie zaczyna wariować w niewoli i w końcu odgryza i pożera kawałek osoby, która nie oczekuje, że zostanie pożarta.

Zabicie wilka przynosi wyjątkowego pecha. Dlatego niechciane wilki trafiają po opiekę wilczerów, których zadaniem jest odswojenie zwierzęcia i przywrócenie go jego naturalnemu środowisku.

Fieo wraz z matką przygarniają odrzucone przez ludzi wilki. Nie wszystkim się to podoba. Kiedy jeden z wilków zabija łosia, w progu wielczerek zjawia się generał imperialnej armii carskiej i żąda, by kobiety zaprzestały swoich praktyk – w innym wypadku spotka je kara.

W wyniku dalszych wydarzeń matka Fieo zostaje zatrzymana i wtrącona do więzienia, dziewczynce zaś udaje się uciec, nie ma jednak zamiaru obojętnie patrzeć na skazanie swojej matki. Wraz z przyjacielem i watahą wilków wyrusza jej na ratunek.

„Wilczerka” to przepiękna opowieść o odwadze, pasji, dziecięcym uporze i nadziei. Opisy zaśnieżonej Rosji, losy bohaterów, ich historie są stworzone w fantastyczny sposób. To książka, którą czyta się z zapartym tchem, niezależnie od tego, czy czyta się ją dziecku, czy samemu sobie. Katherine Rundell jest mistrzynią kreowania niebezpiecznych światów, których bohaterami są dzieci. Rzuca je w wir niebezpieczeństw wyciągając na pierwszy plan ich zalety i wady. Prowadzi je przez historie pełne przygód i trudnych decyzji. Powieści Rundell chwytają za serce.

To doskonała książka, nadająca się zarówno jako historia do poduszki dla młodszych dzieci, jak i powieść dla 7-10 latków. Jeśli nie macie pomysłu na prezent mikołajkowy dla dzieci – nie wahajcie się. Zaufajcie talentowi Katherine Rundell.

#recenzja | „Kasztanowy ludzik” – Soren Sveistrup

Nie da się dorastać bez robienia kasztanowych ludzików i zwierzątek. Prędzej czy później, w domu, przedszkolu czy szkole ktoś wpadnie na pomysł, by przynieść worek kasztanów, zapałki, wykałaczki czy inne patyczki i wspólnie stworzyć kasztanowe zoo. Kasztanowy ludzik to jeden z symboli dzieciństwa, beztroski, zabawy, motyw do którego wraca się z sentymentem.

Jednak nie każde dziecko może pochwalić się szczęśliwym dzieciństwem. To, co dla jednych było latami beztroski, dla innych jest koszmarem. „Kasztanowy ludzik” Soren Sveistrup to książka, która z pozoru jest zwykłym kryminałem: ktoś morduje kobiety, pozostawiając na miejscach zbrodni kasztanowego ludzika, para policjantów próbuje odszukać psychopatę i odkryć motywy jego działania. Ale to nie opisy zbrodni wstrząsają czytelnikiem, wraz z rozwojem fabuły na pierwszy plan wychodzi inny problem: wykorzystywanie seksualne i przemoc wobec dzieci.

Autor bardzo dokładnie, a jednocześnie z wyczuciem opisuje tragedie jakie spotykają dzieci. Opowiada o historiach, które dzieją się każdego dnia, w wielu rodzinach. Pokazuje, jak dzieci cierpią w ciszy, zamknięte w czterech ścianach i skazane na ból przez osoby, które powinny ich chronić. Często nie zdajemy sobie sprawy jak blisko nas rozgrywają się takie dramaty – w najgorszej sytuacji są dzieci z pozornie dobrych rodzin, w których nie ma żadnych zewnętrznych przesłanek, by podejrzewać jak wielki dramat rozgrywa się za zamkniętymi drzwiami.

Czy psychopata, który terroryzuje ulice Kopenhagi to w rzeczywistości samarytanin, ratujący dzieci przed ich oprawcami? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, musicie sami poszukać jej na kartach powieści. To nie jest prosta w odbiorze historia, nie ma w niej rzeczy oczywistych i dróg na skróty. Osobiście mam kilka zastrzeżeń co do opisu samego śledztwa (nie da się w kilka chwil zhakować MacBooka, no po prostu się nie da!), ale to tylko moje czepialstwo. Sama książka, opisana w niej historia, jesienny, mroczny klimat i pozornie niepołączone z sobą wątki tworzą naprawdę fantastyczną całość.

Zawarte w powieści opisy, niezależnie od tego czy dotyczą zmasakrowanego ciała ofiary czy przyprószonej śniegiem wyspy Mon są lekkie, prowadzą wyobraźnię czytelnika we właściwym kierunku i nie pozostawiają uczucia niedosytu. Dialogi są ciekawe, postacie barwne i obarczone przeszłością. Autor wykonał kawał dobrej roboty. Zdecydowanie polecam ten tytuł nawet tym, którzy nie lubią kryminałów. Warto.

#recenzja | „Graj w piłkę” Hervé Tullet

A gdyby tak zamiast czytania zamienić książkę w planszę do gry w piłkę? Czy kawałek tektury może zastąpić kosz do grube koszykówkę, piłkarską bramkę albo… pole golfowe?

Tak!

„Graj w piłkę” to przepis na udane popołudnie dla całej rodziny. Wydana w formie harmonijki posiada dwie strony: jedną z różnymi rodzajami dyscyplin sportowych, drugą z punktacją. Dodatkowo znajdują się w niej otwory, przez które należy przerzucać (lub przekładać w przypadku młodszych dzieci) piłkę zrobioną z kawałka kartki papieru. Wystarczy rozłożyć książkę na podłodze lub stole, chwycić kilka papierowych kulek i dać się porwać zabawie. Ta książka jest nie tylko sposobem na spędzenie wolnego czasu, ale także pomysłem na przedstawienie dziecku różnych dyscyplin sportowych, dodatkowo uczy dziecko zasad rywalizacji.

U nas książka okazała się hitem i pochłonęła nas na cały poranek. Synek czerpał frajdę nie tylko z przekładania kulek przez otwory, ale także z formowania „piłek”. Zdecydowanie polecam!

wiek:          3+
format:      15 x 21 mm
objętość:   14 stron kartonowych (harmonijka)
oprawa:     miękka (obwoluta)
wydawnictwo Insignis

Synek w momencie pierwszego kontaktu z książką miał 2 lata.

#recenzja | „Gra w oczka” Hervé Tullet

Szukacie pretekstu do snucia opowieści i zabawy z dzieckiem, ale jednocześnie chcecie przemycić miłość do książek? Niezawodny Hervé Tullet przychodzi z odsieczą! „Gra w oczka” to niepozorna książka z kilkoma buziami i wyciętymi otworami na oczy.

Na czym polega jej fenomen?

To nie jest książka, którą się przejrzy, przeczyta i odłoży. Należy bawić się nią, wcielać w przeróżne postacie, wymyślać przeróżne historie… wszystko zależy od wyobraźni rodzica i dziecka, ale możliwości jest wiele. Bo czemu by nie skorzystać z tej książki do robienia sobie zabawnych zdjęć?

Nauka przez zabawę to najlepszy sposób na chłonięcie wiedzy. Książki Tulleta prowokują by wyjść poza strefę komfortu i zrobić coś więcej, inaczej, z wyobraźnią. Tak, wymagają zaangażowania, ale praca ta zwróci się z nawiązką.

Serdecznie polecam!

wiek:          3+
format:      15 x 21 mm
objętość:   14 stron kartonowych
oprawa:     twarda
wydawnictwo Insignis

Synek w momencie pierwszego kontaktu z książką miał 2 lata.

Imagination Planner

1563525476

Imagination Planner to notes po brzegi wypełniony kartami, które mają ułatwić Twoją codzienność. Zaprojektowany jest z myślą o osobach, które wiodą normalne życie: uczą się, pracują lub zajmują domem. Znajdziesz w nim nie tylko kalendarz miesięczny i dzienny, ale także plansze ułatwiające m.in. zarządzanie wydatkami, planowanie podróży czy realizację celów.

Edycja z 2018 roku okazała się strzałem w dziesiątkę. Wiele osób nie wyobraża sobie już planowania bez niego. Tegoroczny projekt jest jeszcze bardziej dopracowany, zostały w nim uwzględnione uwagi czytelników i został on wzbogacony o kreatywną część, której zadaniem jest umilenie czasu korzystania z plannera.

Każdy z działów został tak zaprojektowany by jednocześnie porządkować wszystkie niezbędne informacje i nie przytłaczać nadmiarem pól do wypełnienia. Z zewnątrz przypomina książkę, dlatego zamiast wstążek, znanych z kalendarzy, postawiliśmy na zakładki. Ale w tym roku są to zakładki magnetyczne! Dzięki nim możesz oznaczać co tylko chcesz. Pamiętaj – najważniejsza dla nas jest Twoja wygoda i to, by planner był dla Ciebie maksymalnie funkcjonalny. Dlatego to od Ciebie zależy ile zakładek dołączymy do Twojego plannera.

Możesz rozpocząć korzystanie z Imagination Planner w każdym momencie – zarówno kalendarz miesięczny jak i dzienny pozbawione są dat. Dzięki temu nie tylko nie musisz rozpoczynać przygody z plannerem z początku roku, ale także możesz zrobić sobie przerwę w jego użytkowaniu i wrócić do niego nawet po kilku miesiącach.

Poniżej masz możliwość zapoznania się z opisem, wyglądem i zawartością działów Imagination Planner.

KALENDARZ

  • 12 miesięcznych kart kalendarza
  • 4 karty planu zajęć
  • skrócony kalendarz miesięczny na lata 2020-2021 wraz z listą najważniejszych świąt
  • 160 kart dziennych

ORAGNIZER

  • 12 plansz do planowania i kontrolowania wydatków
  • 5 kart do planowania podróży
  • 5 kart do planowania projektów
  • prezentowy asystent

KREATYWNIK

  • karty celów
  • dedykowane miejsce na listę książek do przeczytania
  • książkowe bingo
  • 8 sudoku
  • 6 nanogramów
  • 6 kart do kaligrafii
  • 2 labirynty

NOTATNIK

  • 6 stron poświęconych zakupom
  • plansza na notatki związane ze zdrowiem i wizytami u lekarzy
  • 4 strony na adresy i telefony
  • 35 stron na notatki

W zestawie z plannerem: długopis, kredki, 4 małe magnetyczne zakładki.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

#recenzja | „Zawodowy zawrót głowy” – Richard Scarry

Tym razem przychodzę do Was z książką dla dzieci bardzo ciekawych świata. „Zawodowy zawrót głowy” pełen jest szczegółów, od których faktycznie można dostać zawrotów głowy. Muszę przyznać, że kiedy po raz pierwszy czytałam tę książkę, czułam się przytłoczona nadmiarem szczegółów. Ale przecież to nie książka dla mnie, a dla dzieci. A dzieci kochają poznawać świat, odkrywać różne ciekawostki i uczyć się wciąż nowych rzeczy.

Na prawie 100 stronach opisano m.in. jak powstaje droga, w jaki sposób oczyszczana jest woda, jak wygląda podróż samolotem (od kupna biletów po lądowanie), jak zbudowana jest elektrownia oraz proces produkcji ubrań z bawełny. Ta książka jest świetnym pretekstem do rozmowy z dzieckiem o produktach, z których korzysta się każdego dnia, dzięki niej dziecko zrozumie jak wiele pracy stoi za każdym bochenkiem chleba czy koszulą.

Niezwykle ważnym aspektem wychowywania dzieci jest nauczenie ich szacunku do innych osób, niezależnie od tego, jaki wykonują zawód. Dzięki książce „Zawodowy zawrót głowy” dziecko ma możliwość zapoznania się z pracą innych osób i zrozumienia, jak ważną rolę odgrywają oni w życiu każdego człowieka.

To nie jest książka, którą wystarczy dziecku przeczytać. Trzeba spędzić przy niej więcej czasu, rozmawiać z dzieckiem, opowiadać. Może ona również stanowić inspirację dla rodzica, by zabrać dziecko na wycieczkę – wiele zakładów (głównie manufaktur) umożliwia dzieciom udział w warsztatach.

Pozwólmy dziecku poznać świat, uczmy się go wraz z nim. Nie bójmy się, że zasypiemy dzieci zbyt szczegółowymi informacjami – dziecko wybierze spośród nich potrzebne sobie fakty.

„Zawodowy zawrót głowy” bardziej spodoba się starszym dzieciom, choć przy odrobinie wysiłku, można zaciekawić tym tytułem nawet dwulatka.

wiek:          4+
format:    276 x 240 mm
objętość:   95 stron
oprawa:     twarda
wydawnictwo Babaryba

#recenzja | „Porysuj mnie” Hervé Tullet

Rysowanie po książce? Tak! Daj dziecku kredki, pozwól mu podążać za instrukcjami i bawić się, trenując swoją wyobraźnię i doskonaląc swoje graficzne umiejętności.

„Porysuj mnie” to książka, która ma zachęcić dziecko do rysowania, kreślenia, bazgrania, kolorowania, zaznaczania, łączenia, dorysowywania, obrysowywania, ozdabiania, tworzenia. Całe 140 stron, na których dziecko może bawić się kolorami, wzorami, liniami. To z jednej strony sposób by zatrzymać sieczki na dłużej w jednym miejscu i by jednocześnie spędzić z nim czas na kreatywnej zabawie.

Hevré Tullet znany jest z tworzenia książek, które mają zastąpić dziecku tablet. Interaktywne książki nie tylko są źródłem doskonałej zabawy, rozwijają dziecięcą wyobraźnię, ale także uczą obcowania z literaturą. Pokazanie dziecku takich książek pomoże wyrobić w dziecku odpowiednie nawyki, a w przyszłości być może nawet uchronić od uzależnień do komputera.

Rodzicu usiądź z dzieckiem i sam się przekonaj jak twórcze może być spędzenie czasu z książkami Tulleta.

wiek:          4+
format:      220 x 220 mm
objętość:   140 stron
oprawa:     miękka
wydawnictwo Babaryba

#recenzja | „Będę pisarzem! Obowiązkowa lektura pisarzy, krytyków i redaktorów na całym świecie” – Dorothea Brande

Trudno już zliczyć ilość wydanych podręczników, które uczą jak pisać. Każdy kolejny autor stara się udowodnić, że to on zna ten idealny przepis na napisanie bestsellera i że bez jego książki początkujący pisarz nie ma szans napisać ani wydać powieści. Sięgając po książkę „Będę pisarzem!” nie spodziewałam się niczego spektakularnego. A jednak książka pani Brande pozytywnie mnie zaskoczyła.

To nie jest typowy poradnik pisarza. Nie ma tutaj instrukcji jak tworzyć postacie czy fabułę. Nie ma w nim również porad, jak zdobyć wydawcę. W jaki więc sposób autorka próbuje pomóc przyszłemu pisarzowi?

Przede wszystkim na wstępie należy zaznaczyć, że książka powstała w 1934 w Wielkiej Brytanii. Jest ona dopasowana do ówczesnych czasów, wspomina o zaletach pisania na maszynie, co dzisiaj jest już przeżytkiem, to jednak w żaden sposób nie czyni jej przestarzałą – wręcz odwrotnie. Dzięki dopiskom tłumacza książka przybiera zupełnie innego charakteru i wyróżnia się spośród innych podręczników pisarza dostępnych na rynku. Mowa jest w niej o tym, co zrobić by… pisać. Opowiada o pięciu ćwiczeniach, dzięki którym początkujący pisarz odkryje swój własny styl, nauczy się wyrażać swoje zdanie i przelewać na papier samego siebie zamiast nieświadomie naśladować autorów, których książki czyta.

To bardzo wartościowy i praktyczny poradnik. Stanowi on wstęp do pisania w rozumieniu ogólnym. Mimo że autorka stworzyła go niemalże wiek temu, jest on nadal aktualny i traktuje o tym, o czym wielu współczesnych pisarzy zapomina. Duży nacisk autorka kładzie na to, że każdy z nas jest odrębną jednostką, ukształtowaną przez różne czynniki, posiadającą różne doświadczenia.

Każdy z nas obdarzony jest unikatowym, jedynym w swoim rodzaju zmysłem postrzegania otaczającej nas rzeczywistości. Nikt inny nie jest dzieckiem Twoich rodziców urodzonym dokładnie w tym momencie w historii tego kraju; nikt nie doświadczył dokładnie tego, co Ty, nikt nie doszedł do dokładnie identycznych z Twoimi wniosków, nikt też nie stawia czoła światu, mając na podorędziu dokładnie takie same pomysły jak Ty.

Podtytuł książki „Obowiązkowa lektura pisarzy, krytyków i redaktorów na całym świecie” wcale nie jest przesadzony – każda osoba, która myśli o pisaniu, powinna przejść przez ćwiczenia zawarte w tym poradniku, by się sprawdzić i zweryfikować jak wiele w tworzonych tekstach jest myśli autora, a ile stanowi nieświadomą inspirację.