Dzieci uwielbiają się brudzić. Jak najlepiej nauczyć ich mieszania kolorów? Wziąć farby, papier lub rozciągnąć folię i pozwolić się bawić, mieszać, mazać, rozcierać… Ale co zrobić w sytuacji, kiedy nie ma czasu przygotować pokoju na taką zabawę? Albo gdy ma się rozrabiakę, który w każdej chwili może zbiec z pędzlem w dłoni i zamienić dom w dzieło sztuki (oczywiście wbrew woli rodziców)?

Naprzeciw wychodzi niezawodny Herve Tullet. Nie muszę już chyba nikomu przypominać, że to mój ulubiony autor książek dla dzieci. „Kolory” to jego kolejna interaktywna książka, dzięki której dziecko może rozwijać się intelektualnie i kreatywnie, bez brudu, ale – co ważniejsze – bez użycia tabletu! Dostępnych jest mnóstwo edukacyjnych aplikacji, które mają zastąpić tradycyjną zabawę farbami, ale po co przykuwać dziecko do elektroniki, skoro jest książka!

Zabawa z książką zaczyna się od naciśnięcia szarej kropki. A później pojawia się ich więcej i więcej, aż wypełniają całą stronę. Wtedy zadaniem dziecka jest położenie na nich dłoni, policzenie do pięciu i… odtąd ręka malucha jest zaczarowana. I może nią mazać, mieszać, kreślić i sprawdzać co jest wynikiem łączenia poszczególnych kolorów. Jest to też fantastyczne narzędzie do nauki kolorów. A kiedy dziecko rozróżnia już wszystkie, czemu by nie tłumaczyć nazw… po angielsku?

Oczywiście samą książkę można również potraktować jako wprowadzenie do zabawy tradycyjnymi farbami. Dzięki temu zabawa kolorami staje się bardziej uniwersalna – kiedy trzeba, można bawić się książką, a kiedy ma się możliwość, pozwolić dziecku odtworzyć wszystkie zadania akwarelami na brystolu.

Książki Tulleta to nie tylko papier. To zapalnik, który ma za zadanie rozpalić wyobraźnię dziecka i rodzica i podpowiedzieć, w jaki sposób bawić się kreatywnie i spędzać czas na wyśmienitej zabawie.

Mój syn najlepiej zaczął się bawić z książką kiedy miał 2 lata i 3 miesiące.

wiek:          3+
format:    225mm x 225mm mm
objętość:   65 stron
oprawa:     twarda
wydawnictwo Babaryba